Odkryj 5 rozdziałów książki już teraz!
15 kroków do zakupu systemu informatycznego
- 5 rozdziałów książki
- podsumowania z najważniejszymi informacjami z obszaru digitalizacji produkcji

Zanim przejdę do kwestii wdrożenia systemów MES, pomówmy o czymś bardziej przyziemnym. Spróbuj wcielić się w rolę człowieka, który ma dosyć miejskiej dżungli i postanawia wybudować dom na działce, której… wcześniej nie obejrzał. Na pierwszy rzut oka wszystko idzie jak z płatka! Dostałeś zachwycające wizualizacje, zamówiłeś materiały, masz bufor czasowy. Co mogłoby pójść nie tak?! A jednak po czasie okazuje się, że wjazd na Twoją posesję jest od innej strony, a od wschodu braknie dwóch metrów na wymarzony taras z murowanym grillem. Co to ma wspólnego z wdrożeniem systemu MES? Więcej niż myślisz! Nawet najlepsze funkcje, obietnice automatyzacji, szybszych decyzji i pełnej kontroli nad produkcją mogą się rozbić o realia zakładu produkcyjnego czy brak danych.
Oprogramowanie MES nie jest tylko softwarem. Jest logiką fabryki przeniesioną do świata cyfrowego, a jeśli ta logika nie została dobrze zrozumiana, nazwana i uporządkowana, system nie ma punktu zaczepienia. I wtedy zaczynają się problemy. Poznaj dziesięć typowych wyzwań, abyś wiedział, dlaczego niektóre projekty idą jak po maśle, a inne wloką się miesiącami, generując więcej frustracji niż danych.

W wielu firmach wdrożenie nowego systemu zaczyna się od spotkania na szczycie. Ludzie siadają przy stole, zgłaszają zapotrzebowanie na funkcje, szkicują dashboardy marzeń, snują wizję nieograniczonego raportowania. Powstaje długa i ambitna lista życzeń, która trafia do dostawców oprogramowania.
I to właśnie tutaj często projekt się wykoleja, choć jeszcze nikt tego nie widzi. Dlaczego? Bo system nie ma realizować życzeń. System ma rozwiązywać problemy.
Lista pożądanych funkcji jest jak lista leków bez diagnozy. Zawsze prowadzi do straty pieniędzy i nie daje efektu. Dlatego transformacja cyfrowa powinna się zaczynać od pytania o to, gdzie tracimy czas, dane, pieniądze i jakość, a nie od listy marzeń do spełnienia.
To chyba najczęstszy błąd i jednocześnie najbardziej kosztowny. Jeśli nie poznasz procesu, nie zrozumiesz produktu i nie określisz przepływu danych, wdrożenie będzie zgadywaniem.
Dokumentacja przedwdrożeniowa bywa traktowana jak coś, co spowalnia projekt. Tymczasem pełni ona funkcję mapy dzikiego terenu, dzięki której nie wpadniesz w maliny i oszczędzisz sobie wiele nerwów.
Wciąż dostaję zapytania ofertowe, które opisują kilka milionów złotych projektu na… pół strony. To trochę tak, jakby ktoś wysłał do biura podróży maila: „Chcę pojechać gdzieś na wakacje. Proszę o ofertę. Nie wiem gdzie, nie wiem kiedy, nie wiem z kim”.
Może się to uda, ale to jak wróżenie z fusów. Polecam inną drogę: warsztaty, diagnoza problemów i wnioski. Takie postepowanie pomoże Ci uniknąć nieporozumień i podniesie szanse na powodzenie wdrożenia systemu IT. Możesz też skorzystać ze wsparcia niezależnych ekspertów.
Zdobądź bezpłatnie 5 rozdziałów książki!
Dołącz do biuletynu i zyskaj dostęp do 40% książki
„15 kroków do zakupu systemu informatycznego”.
Czy można traktować zakup oprogramowania jak inwestowanie w nową linię produkcyjną? Nie polecam. Do rozwiązań IT nie można podchodzić z przekonaniem, że wszystko da się przewidzieć.
System MES to nie jest maszyna, która stoi na hali. On żyje w organizacji. Ewoluuje wraz z zespołem, procesami i danymi.
Zaś zbyt sztywna specyfikacja zabija projekt.
Wiele firm patrzy tylko na koszt modułów i licencji, pomijając całą resztę. A prawdziwa cena kryje się gdzie indziej:
Czy kupując samochód, kierujesz się tylko ceną, zapominając, że trzeba go jeszcze tankować, serwisować i ubezpieczać? No nie! W takim razie również w przypadku wdrażania systemu MES nie zapominaj o dodatkowych kosztach.
Klasyk: oprogramowanie wygląda tanio, dopóki ktoś nie zauważy, że cena obejmuje… pięciu użytkowników, a każdy kolejny kosztuje tyle, co 20% całego wdrożenia.
To mina, która wybucha pół roku od implementacji oprogramowania. Dlatego przy licencjach trzeba czytać wszystko, szczególnie to, co zapisano bardzo małą czcionką.
Niektórzy kupują zamknięte systemy, których nie da się modyfikować. Inni idą tylko w customizację i po pół roku okazuje się, że dostawca dopiero się uczy danej branży. Oba podejścia są ryzykowne. Najlepiej działa ścieżka środkowa: solidna platforma + rozsądna customizacja. Taka, która pozwala dopasować system MES do realnych procesów, ale nie zamienia projektu w wieczną budowę.

Dobry pilotaż to rozgrzewka przed maratonem. Zły pilotaż to oglądanie biegów w telewizji (z perspektywy wygodnej sofy każdy sport wydaje się banalny).
Pilotaż powinien obejmować:
Testy, testy i jeszcze raz testy. Pamiętaj, interfejs produkcyjny musi przetrwać o wiele więcej niedogodności niż laptop na biurku. Pył, temperaturę, rękawice, szybkie ruchy, pośpiech, hałas.
Testy w IT są ważne, ale – uwaga – testy na hali, a nie za biurkiem. Po co wkładać energię we wdrożenie systemu MES, który wygląda świetnie w warunkach biurowych, ale zawodzi na produkcji.
To absolutnie najważniejszy punkt. Możesz kupić najlepszy system, z najlepszym interfejsem i najlepiej przemyślaną architekturą.
Jeśli jednak:
to MES stanie się elegancką, drogą aplikacją wyświetlającą dane, których nikt nie używa.
Transformacja zaczyna się od kultury organizacyjnej, nie od technologii. I to jest prawda, którą widzę w każdej fabryce, do której wchodzę, dlatego warto poświęcić nieco energii dobremu zarządzaniu zmianą.
Bo MES nie jest „projektem IT”. On zmienia sposób działania firmy. Dotyka ludzi, ich rutyn, ich przyzwyczajeń, ich odpowiedzialności. I to właśnie dlatego wdrożenia są trudne, nie dlatego, że system jest skomplikowany, ale dlatego, że zmienia się to, jak ludzie pracują, jakie dane widzą i jakie decyzje mogą podejmować.
Jeśli z tego artykułu masz zapamiętać jedną rzecz, niech będzie nią ta:
MES nie rozwiązuje problemów sam z siebie. On tylko ujawnia prawdę o procesach.