Odkryj 5 rozdziałów książki już teraz!
15 kroków do zakupu systemu informatycznego
- 5 rozdziałów książki
- podsumowania z najważniejszymi informacjami z obszaru digitalizacji produkcji

Sama decyzja o wdrożeniu nowego systemu jeszcze niczego nie zmienia. Możesz kupić dobre narzędzie, wydać konkretny budżet i dalej mieć ten sam problem: chaos w danych, ręczne poprawki, opóźnienia i zespół, który obchodzi nowe rozwiązania bokiem.Dlatego przed przejściem na kolejne etapy cyfryzacji warto zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, czy Twoja firma naprawdę jest gotowa na następny krok.
Na tym etapie zdecydujesz, czy cyfryzacja firmy przyniesie porządek i oszczędność czasu, czy jeszcze bardziej wszystko skomplikuje. Nowe narzędzie nie naprawi bałaganu, który siedzi w procesach, odpowiedzialnościach i danych.
Choć każdy rozwija się inaczej, etapy cyfryzacji zwykle układają się w podobny schemat. Najpierw porządkujesz podstawy. Potem przenosisz wybrane procesy do systemów. Następnie łączysz dane, automatyzuje powtarzalne zadania i zaczyna podejmować decyzje na podstawie liczb, a nie wyłącznie intuicji.
Najczęściej wygląda to tak:
Często zdarza się, że chcemy wejść od razu na wyższy poziom. Kuszą nowe systemy, integracje i automatyzacje. Tyle że następujące po sobie etapy cyfryzacji sprawdzą się tylko wtedy, gdy każdy kolejny krok stoi na stabilnej podstawie.
Jednym zdaniem, wtedy, gdy nowe rozwiązania nie istnieją tylko na papierze, ale rzeczywiście zmieniają sposób pracy.
Brzmi dość banalnie, ale właśnie tu najczęściej możesz natrafić na problem. Zarząd uważa, że temat ma za sobą, bo system został kupiony i uruchomiony. Tymczasem zespół nadal wysyła pliki mailem, dane są niespójne, a raport trzeba składać ręcznie z kilku źródeł.
Żeby uczciwie ocenić gotowość do kolejnego kroku, powinieneś sprawdzić kilka obszarów.

Jeśli ważny proces działa tylko dlatego, że jedna osoba wie, jak to robić, firma nie jest gotowa na dalszą cyfryzację.
To zdarza się dość często. Właściciel albo menedżer ma poczucie, że wszystko działa. Do momentu, gdy ktoś idzie na urlop, zmienia pracę albo po prostu przestaje spinać temat po godzinach.
Zadaj sobie poniższe pytania:
Cyfryzacja w firmie nie naprawi źle poukładanego procesu, ale jeszcze bardziej podkreśli wady. Czasem aż za wyraźnie.
To jeden z najważniejszych testów gotowości. Nawet najlepszy system nie pomoże, jeśli pracujesz na danych, którym nikt do końca nie wierzy.
Sygnały ostrzegawcze są zwykle podobne:
Jeśli tak wygląda codzienność, kolejny etap będzie ryzykowny. Najpierw trzeba uporządkować źródła danych i zasady pracy z informacją.
Dobra baza wygląda inaczej. Zespół wie, gdzie szukać danych. Raport nie jest składany na szybko. Liczby nie wywołują dyskusji o tym, czy są prawdziwe, tylko o tym, co z nich wynika.
Często usłyszysz: mamy już system. Tyle że samo posiadanie systemu nie oznacza, że cyfryzacja firmy działa.
Elementem decydującym jest to, czy ludzie używają narzędzi zgodnie z ich rolą w procesie. Nie tylko wtedy, gdy ktoś patrzy, czy w połowie, a resztę w Excelu.
Upewnij się, że:
Jeśli nowe rozwiązanie jest dodatkiem, a nie częścią codziennego działania, obecny etap jeszcze trwa.
Każdy etap powinien zostawić po sobie coś konkretnego.
Na przykład:
Jeśli trudno wskazać, co dziś działa lepiej niż pół roku temu, warto wrócić do poprzednich zmian i sprawdzić, gdzie jest problem. Bez tego następny krok będzie bardziej ruchem na ślepo niż rozsądną decyzją.
W tym momencie łatwo pomylić potrzebę biznesową z zakupową zachcianką.
Nowy system sprawdzi się tylko wtedy, gdy odpowiada na konkretny problem. Nie dlatego, że konkurencja już coś ma czy dostawca dobrze opowiedział o funkcjach, albo że czas coś zrobić.
Dobra diagnoza nie pozostawia wątpliwości:
Im precyzyjniej nazwiesz problem, tym łatwiej ocenisz, czy firma jest gotowa na kolejny etap i jakie rozwiązanie ma w ogóle sens.
Zdobądź bezpłatnie 5 rozdziałów książki!
Dołącz do biuletynu i zyskaj dostęp do 40% książki
„15 kroków do zakupu systemu informatycznego”.
To jeden z najdroższych błędów przy inwestycjach w cyfryzację w firmie.
Gdy rośnie liczba pomyłek, zespół się frustruje i nie masz kontroli nad przepływem pracy, łatwo dojść do wniosku, że trzeba kupić nowy system. Tyle że źródło problemu często leży gdzie indziej.
Zdarza się, że:
W takiej sytuacji nowa technologia nie rozwiązuje problemu. Może go wręcz utrwalić, przyspieszyć i rozszerzyć na kolejne obszary.
Dlatego przed kolejnym wdrożeniem warto zadać sobie niewygodne, ale potrzebne pytanie: czy naprawdę brakuje nam narzędzia, czy porządku?
Poniżej masz prostą listę kontrolną. Im więcej odpowiedzi „tak”, tym większa szansa, że kolejny krok się sprawdzi.
Jeśli przy tej liście pojawia się sporo znaków zapytania, to cenna informacja. Nie po to, żeby się zniechęcać, ale żeby nie przepalić budżetu na ruch wykonany za wcześnie.

Gdy patrzymy na etapy cyfryzacji w Polsce, widać jeden powtarzalny schemat. Wiele firm ma już za sobą pierwszy krok. Korzystają z systemów księgowych, CRM-ów, elektronicznego obiegu dokumentów czy narzędzi do pracy zespołowej. Problem pojawia się później.
Często firma zatrzymuje się między wdrożeniem pojedynczych narzędzi a ich połączeniem. Ma kilka systemów, ale one nie komunikują się ze sobą. Są dane, ale nie ma spójnego obrazu sytuacji. Ma licencje, ale nie ma dobrych nawyków pracy.
Dlatego etapy cyfryzacji w Polsce nie powinny być traktowane jak wyścig. Sam fakt, że inna firma wdrożyła więcej, nie oznacza jeszcze, że Ty musisz zrobić to samo teraz. Dużo ważniejsze jest to, czy Twoja organizacja ma fundament pod kolejny ruch.
Czasem bardziej opłaca się uporządkować to, co działa średnio, niż dokładać następne narzędzie tylko po to, żeby iść do przodu.
Najczęściej wtedy, gdy kolejna zmiana wynika z potrzeby, a nie z presji.
Twoja firma jest gotowa, gdy:
To moment, w którym cyfryzacja firmy zaczyna układać się w sensowną drogę rozwoju.
Zatrzymanie się może być dobrą decyzją. Czasem dojrzalszym ruchem jest przerwa niż dokładanie kolejnego projektu do już przeciążonej struktury.
Warto wstrzymać się z kolejnym etapem, gdy:
To nie cofanie się, tylko rozsądne uporządkowanie gruntu przed kolejną inwestycją.
Dobra ocena gotowości daje Ci spokój decyzyjny.
Dzięki niej:
I właśnie dlatego etapy cyfryzacji warto oceniać szerzej niż tylko przez pryzmat technologii. Najpierw przygotuj się organizacyjnie. Dopiero wtedy narzędzia zaczynają Ci pomagać.
Najlepszym punktem wyjścia jest krótki audyt, żeby zobaczyć czarno na białym:
Wtedy zobaczysz, czy potrzebujesz nowego systemu, integracji, automatyzacji, czy najpierw uporządkowania podstaw. Cyfryzacja w firmie ma sens wtedy, gdy upraszcza codzienną pracę, a nie dokłada kolejny poziom trudności.
Jeśli chcesz wejść w kolejny etap, zacznij od uczciwej oceny obecnej sytuacji.
Sprawdź procesy i dane. To, jak naprawdę pracuje zespół. Czy wcześniejsze zmiany przyniosły efekt. Dopiero na tej podstawie podejmij decyzję, co dalej.
Dobrze poprowadzona cyfryzacja firmy nie polega na tym, żeby mieć więcej technologii, lecz na tym, żeby firma działała szybciej, czytelniej i z mniejszą liczbą błędów.
A to zaczyna się nie od wdrożenia, tylko od diagnozy.

Najlepiej spojrzeć na cztery obszary: procesy, dane, narzędzia i ludzi. Jeśli firma nadal opiera się na ręcznej pracy, rozproszonych plikach i wiedzy pojedynczych osób, jest na wcześniejszym etapie. Jeśli ma uporządkowane procesy, spójne dane i korzysta z systemów na co dzień, może myśleć o kolejnym kroku.
Nie w tej samej kolejności i nie w tym samym tempie. Etapy cyfryzacji w Polsce różnią się zależnie od branży, skali działalności i modelu pracy. Liczy się to, by kolejny ruch wynikał z realnej potrzeby firmy.
Najczęstsze sygnały to ręczne poprawki, chaos w danych, niski poziom korzystania z narzędzi, trudność z raportowaniem i brak widocznych efektów po wdrożeniu. To znak, że trzeba wrócić do podstaw i sprawdzić, co naprawdę blokuje zmianę.
Nie. Czasem większy efekt daje uporządkowanie procesu, przypisanie odpowiedzialności albo poprawa jakości danych. Nowe narzędzie ma sens dopiero wtedy, gdy wiadomo, jaki problem ma rozwiązać.
Najczęściej przez presję wzrostu, porównywanie się do innych albo przekonanie, że technologia sama naprawi problemy organizacyjne. Taka decyzja zwykle kończy się większym kosztem, zmęczeniem zespołu i rozczarowaniem po wdrożeniu.